a ja wybitnie nie lubię tej pory roku- przedwiośnia,
bo wszystko jest takie ni w pięć ni w dziewięć.
po prostu ble.
w powietrzu już pachnie wiosną, ptaki zapodają na całego, a tu jeszcze na ulicach śnieg.
o dziwo dopiero przy takiej pogodzie marzną mi ręce.
i na dodatek w zeszłym tygodniu prawie z pierwszym lutego mój zimowy biedronkowy płaszcz odmówił współpracy.
kozaki deichmann.owe też poległy w boju- ale z okazji reklamacji wymieniłam je na bon ważny przez 12 miesięcy ;-)
w sklepach wstawiają dookoła kolekcje wiosenne- i większość w kolorach pastelowych,
co w ogóle mnie zniechęca jeszcze bardziej do przedwiośnia.
wiosna powinna wybuchać feerią barw, powinna być mocna, kolorowa, żywa.
pastele zostawmy sobie na lato, kiedy już ten kolorowy wiosenny wybuch zdąży wypłowieć w słońcu...
z okazji braku jakichkolwiek butów na takie pomiędzy, ostatnio w przelocie (skuszona posterami 75%) wpadłam do croppa, i po prostu wzięłam i kupiłam te oto trampki.
jakoś w czymś trzeba przebiegać do tej wiosny, skoro zima już sobie na tak na poważnie poszła, i nas zostawiła...
i tak sobie powtarzam, keep telling: byle do wiosny, proszę państwa, byle do wiosny.
* * *
ostatnio zostałam przez ^dzieckukwiatu czyli patrycju antoninu zaproszona do akcji hepi blog.
patrząc na to, co się dzieje za oknem,
zdecydowanie przyda mi się te 10 rzeczy które makes me smile, makes mi hepi.
1. lody -smak dowolny
aczkolwiek z wiekiem osłabła mi forma, i już nie zjem pudła za jednym posiedzeniem,
ale i tak trzymam się nieźle
2. woda mineralna gazowana. koniecznie smakowa.
mam słabość do napojów gazowanych, a już w ogóle coś na punkcie wody mineralnej,
i to jakiejś smakowej. gruszka, truskawka, jabłko - połączenie dowolne ;-)
3. i BARDZO lubię odkładać pewne rzeczy do zrobienia na zaś, kiedyś tam, and who knows when.
generalnie dotyczy to np. przyszywania guzików czy cerowania.
kiedyś ucieszyło mnie, że guzik przy płaszczu zimowym odpadł mi na wiosnę, bo mogłam go przypiąć agrafką i powiedzieć, że luz bluz, przyszyję go w okolicach listopada :-)
4. robienie sobie dnia dziecka: kiedy przez cały dzień nic nie robię, chodzę po domu w dresach, śpię, czytam książki, objadam się lodami, oglądam filmy, śpię i nadal nic nic robię ;-)
5. rozmawiać lubię. odpowiadać na pytania. żartować. być dokuczliwa i ironiczna lubię ;-)
6. wrocław lubię. zrywami szwendać się po mieście i wypatrywać krasnoludki.
7. okropne ale lubię oglądać ksiązki w empiku z błyskiem w oku.
najgorsze jest to, że tak średnio co piątą chciałabym mieć ;-)
poza tym oglądać, przeglądać, podczytywać fragmenty i opijać się empikową kawą.
8. czytanie książek w 99% automatycznie wprawia mnie w dobry nastrój
9. tak samo jak zmywanie naczyń ;-)
10. kajaki. czekam do wiosny, by także po zimowej przerwie wybrać się na jakiś spływik, jakieś kajakowanko.
* * *
cropp town
- trampki 89.90
-sale 19,90 pln
2 komentarze:
zmywanie naczyń i dobry humor? ja dzien w ktorym do domu weszła zmywarka uważam za jeden ze szczesliwszych :) Trampki nie w moim stylu :d nie lubię kraty. Aleee.. chętnie je zobaczę w jakimś ciekawym zestawieniu na tobie.
trampki były zakupem na odczepnego.
bo jakieś buty trza mieć, a ja już bez kozaków
tylko całkiem wiosenne baleriny mam....
trampki to odruch.
do dżinsów, do każual, do wszystko-mi-jedn-jak: pasują jak znalazł.
Prześlij komentarz